środa, 30 kwietnia 2014

0003 KaiSoo


Jongin i Kyungsoo są szczęśliwą parą od miesiąca. Jednakże ten fakt pozostawał ukryty przed resztą członków zespołu aż do dzisiejszego dnia, w którym to Kyungsoo oznajmił Jonginowi, że pragnie, aby reszta dowiedziała się, że on jest tylko jego. Kai się oczywiście zgodził dzięki czemu EXO-K zrobiło specjalne zebranie.
-No to o czym chcecie pogadać? – zapytał Suho, który nie był do końca pewny o co chodzi z tym spotkaniem, mimo iż był liderem.
-Pewnie chcą nam oznajmić, że są parą! – zasugerował uśmiechnięty Baekhyun, który już coś podejrzewał.
-Parą? Kyungsoo i Jongin? Serio? – niedowierzał Chanyeol –Szczęścia!
-Fanserwis się sprawdza uu.. – mruczał zapatrzony w komórkę Sehun.
-Skąd od razu te wnioski…? – Kai zaśmiał się z zakłopotaniem, a Kyungsoo spojrzał na niego smutno. „Może on się mnie wstydzi?” pomyślał.
-Nie żeby coś, ale się czerwienisz. – spostrzegł Bekon jakby rozbawiony.
-A może po prostu chcą ogłosić coś ważnego. – skomentował Sehun, aczkolwiek bardziej był on skupiony na smsowaniu z Luhanem, który przebywa obecnie w Chinach.
„Mój związek z Jonginem nie jest ważny? To on sugeruje?” Kyungsoo zapytał sam siebie w myślach spoglądając niepokojąco na zawstydzonego ukochanego.
-A ty tak nie smsuj z Luhanem Sehun… on ma swojego Xiumina. – powiedział Baek po czym szybkim ruchem zdołał wyrwać mu komórkę z rąk.
-Hyung… oddaj mi proszę komórkę… - zirytował się maknae, który nie chciał by czytano jego smsy, a szczególnie te z Luhanem, gdyż były tam bardzo złe rzeczy.
-Co my tu mamy… o to jest słodkie!
-Pokaż pokaż! – Chanyeol dołączył do Bekona i czytając się zaśmiał –Nie wiedziałem, że jesteście aż tak „blisko” haha!
Gdy w rogu odbywała się bitwa o telefon Sehuna, Kyungsoo zaczynał się niecierpliwić.
-JESTEŚMY RAZEM! – wykrzyczał przez co nastała nagła cisza, a telefon wyślizgując się z ręki Chanyeola aż spadł na ziemie.
Wszyscy w milczeniu patrzeli na D.O… a nawet Kai był oszołomiony jego zachowaniem.
-Ej zaraz.. MÓJ TELEFON! – oprzytomniał jako jedyny maknae i zaczął składać do kupy swój sprzęt.
-Ha! Mówiłem, że o to chodzi! – powiedział Baekhyun zadowolony z siebie.
-A jednak.. szczęścia jeszcze raz! – zażyczył im znowu Yeol.
-I tylko po to, to zebranie…? – zirytował się lider mając widocznie inne plany na to popołudnie. –Chyba głowa mnie przez was boli wiecie?
-Chciałbym, abyście jako nasi przyjaciele, a w sumie rodzina… zaakceptowali nasz związek. – wtrącił się bardziej pewny Jongin.
Kyungsoo spojrzał na Kaia, ale tym razem się uśmiechając pod nosem.
-Dokładnie tak… - potwierdził jego słowa.
Spojrzeli po sobie uśmiechnięci, a Jongin złapał Kyungsoo za rękę. Tym razem mógł to zrobić w obecności reszty, gdyż już wiedzieli co łączy tę dwójkę.
Oczywiście spodziewali się takiej reakcji, a także tego, że ich przyjaciele zaakceptują ich związek. Przecież bardzo dobrze ich znali i wiedzieli, że są wyrozumiali. Bazując na tym, wcale się aż tak nie bali im powiedzieć mimo iż było to trochę wstydliwe dla obydwóch.
Po długim i jak zwykle ciężkim dniu, nastał wieczór. Kyungsoo otworzył oczy i zauważył, że leży w ramionach swojego ukochanego. Kąciki jego ust uniosły się na samą myśl, że może patrzeć na jego śpiącą twarz z tak bliska. Kochał w szczególności patrzeć na tę twarz… ale tym razem było widać jakby Jongin śnił koszmar. Rysy jego twarzy z szczęśliwej szybko przeistoczyły się w cierpienie.
D.O chciał go obudzić, ale ten szybciej otworzył oczy przerażony i ledwo dyszący.
-K-Kyungsoo…?
-Tak jestem tu… spokojnie… - zmartwiony przytulił go do siebie.
-Co by się stało… gdyby… gdybyśmy.. my.. –urywał każde słowo jakby miało go zaboleć to co ma po nich nastąpić. Niestety przerwał mu ktoś kto właśnie wszedł do pokoju. Był to Sehun.
-Macie może ładoo..ooo.. przepraszam, że przeszkadzam. – zasłonił oczy i szybko wyszedł.
Gdy drzwi się zamknęły, oboje pozostawili to bez komentarza.
-Co ci się śniło Kai?
Kai uspokajając się już z uśmiechem na ustach przytulił go do siebie.
-Nic, spokojnie. Już wszystko dobrze.
-Czuję się jakbym to ja miał zły sen, a ty mnie pocieszasz.
-Kyungsoo… - zaczął ostrożnie przykładając dłoń do jego policzka i wpatrując się głęboko w jego oczy. –Nigdy… przenigdy nie dam ci odejść. Nawet jeśli zdarzyłoby się coś co może nas bardzo zranić. – powiedział pewny siebie po czym delikatnie musnął usta Kyungsoo. –Ok.?
-N-Ne…
Ich usta się złączyły w namiętnym pocałunku, który był przypieczętowaniem obietnicy Kaia i pewnością dla D.O, że uwielbia, gdy ten go całuje.
Kilka dni później Suho zachowywał się bardzo podejrzanie. Tak jakby unikał Kyungsoo. Czasem lider miewał dziwne pogawędki z Jonginem na boku, ale nadal był wtedy spięty. D.O to zauważył, ale nic nie powiedział. Nie powiedział nic nawet na to, że bywały momenty, gdy Kai bardzo poważnie bądź smutno patrzył na niego. To było dla niego dziwne, a zarazem bolesne. Jego myśli podążały w kierunku zerwania bądź co gorsza zdrady. Nie chciał o tym zbyt dużo myśleć, zwłaszcza, że ich „noce” przebiegały normalnie, a nawet lepiej niż zazwyczaj.. bardziej namiętnie. W ramionach Kaia czuł się natomiast, jakby ten chciał aby on został w nich na zawsze i nigdzie się nie wybierał. Ta sprawa była dla niego tak dziwna, że w końcu po śniadaniu nie wytrzymał i podszedł do Baekhyuna.
-Baekhyun-ah… co wiesz na temat…
-Zachowania Suho i Kaia? Ach tak to bardzo poważny temat.. ale nie mogę ci nic powiedzieć. – chłopak od razu się wybronił od mówienia.
-Dlaczego? – Kyungsoo jeszcze bardziej się zaniepokoił.
-Bo kazali mi nic nie mówić…
-Czy wszyscy wiedzą oprócz mnie?
-Nie. Sehun nie wie! Jest zbyt zajęty swoim Luhanem więc pewnie nawet nie słuchał. – roześmiał się Baekhyun, ale po chwili się ogarnął. –No także.. pogadaj z Jonginem.
Zrezygnowany Kyungsoo w drodze do łazienki ujrzał, że Suho i Kai znowu rozmawiają, ale ich miny były jeszcze poważniejsze niż zazwyczaj. Zamierzał podsłuchać. Schował się więc za kwiatkiem.
-Hej Kyun... – Chanyeol, który również podsłuchiwał nie zdążył wykrzyczeć jego imienia, gdyż ten od razu zareagował i go zatkał, a także pokazał gestem, aby był cicho.
-Zamierzasz mu w końcu powiedzieć? Ile zamierzasz to ukrywać? Wiesz, że to go zrani bardzo? – wypytywał Suho, który był bardzo przejęty obecną sytuacją.
-Tak.. powiem mu… ale nie wiem jak to zrobić… - Kai złapał się za głowę zrozpaczony. –Jesteś pewny hyung, że to potwierdzone?
-Tak… testy nie kłamią.. to prawda. Sam byłem zdziwiony. Ale teraz wszystko potwierdzone na sto procent. – zapewniał go lider.
-I co ja teraz zrobię…? Nie chce się z nim rozstawać przez taką głupią rzecz! – Kai się wściekł przez co walnął aż pięścią w ścianę. –Cholera…
-Spokojnie. Wiem, że to trudne, ale to ważne, aby wiedział. Ja mogę mu to powiedzieć… dyskretnie..
-TO ZNISZCZY NASZ ZWIĄZEK HYUNG! Nie chce mu nic mówić! – wykrzyczał wkurzony do Suho, ale szybko się poprawił –Przepraszam Hyung… ja…
-Wiem, że to dla ciebie trudne Jongin.
Kyungsoo poczuł jakby coś przebiło go na wylot. Kai miał przed nim jakąś ogromną tajemnica tak samo jak reszta. Coś czego nie wie tylko on i maknae, który ostatnio nie widzi świata poza Luhanem. Coś co może zniszczyć ich związek. W jego głowie pojawiło się tysiąc myśli na sekundę i sam nie wiedział co powinien dokładnie myśleć.
Po treningu, Kai postanowił zostać trochę dłużej i poćwiczyć. D.O również został wraz z nim, ale nie aby ćwiczyć, a spróbować porozmawiać.
-Jongin… - zaczął ostrożnie, gdy ten wyładowywał się w tańcu. –JONGIN!  - zawołał go głośniej zdesperowany, a Kai przestał tańczyć i spojrzał niezbyt zadowolony na chłopaka.
-Hmm..?
-Powiedz mi… o co chodzi… - odwrócił od niego wzrok specjalnie, aby nie patrzeć w oczy, które przeszywają jego duszę spojrzeniem.
-Z czym? Przecież wszystko jest w porządku. – zaśmiał się, aby dać mu fałszywą pewność, że nic się nie stało.
-Nie udawaj. Słyszałem… - D.O w końcu spojrzał na niego poważnie, ale to go zabolało.
-Co słyszałeś? – uśmiech Jongina szybko zszedł z jego twarzy.
-Waszą dzisiejszą rozmowę. Ty i reszta coś ukrywacie prawda? Nie powinieneś mieć przede mną tajemnic… - zrobił smutną minę i stracił pewność siebie.
-Hyung.. – Kai nie mogąc znieść widoku swojego chłopaka smutnego, przytulił go do siebie lekko. –Co dokładnie słyszałeś…?
-Dlaczego nasz związek może się rozpaść?? Dlaczego?? – Kyungsoo będący w ramionach Kaia, ścisnął jego koszulę jeszcze bardziej.
Stali tak chwile w milczeniu, aż w Sali treningowej rozległ się krzyk Suho.
-Jesteście rodzeństwem! Starczy już tych sekretów Kai.
-HYUNG!
Kyungsoo spojrzał najpierw na Suho wyglądającego poważnie, a potem na rozzłoszczonego Kaia. Zaśmiał się. Uznał to za żart i zaczął się śmiać, ale po chwili zdał sobie sprawę, że tylko on się śmieje i przestał patrząc na Suho jak na idiotę.
-Nie mówisz serio?
-Mówię całkiem serio. Dowiedzieliśmy się tego od ojca Kaia. Testy DNA też dały pozytywny wynik.. przykro mi… - wyjaśnił lider –Zostawię was lepiej samych… to bardzo ważne abyś wiedział Kyungsoo.. – powiedział po czym wyszedł trochę zmartwiony co się teraz z nimi stanie.
Jongin stał jak wryty, patrząc tępo w stronę Kyungsoo. Ten zaś odwrócił się do niego zdziwiony i wyglądający na przestraszonego.
-Rodzeństwo…? My? – nadal nie chciał w to wierzyć.
-Tak…
Kyungsoo zaczął się ironicznie śmiać i nagle zdał sobie sprawę, że to musi być prawda i że popełnił kadzirostwo, a do tego gejowskie. Czuł się w tym momencie okropnie i nie mógł nawet spojrzeć na Kaia, bo coś mu nie pozwalało. Łzy napłynęły mu do oczu, ale nie zapłakał… wstrzymał się i przerzucił swój smutek na złość.
-Hyung. Powiesz coś…? – spytał Kai przygotowany na każdą odpowiedź oprócz jednej.
-Skoro ty i ja… to rodzeństwo… to jak myślisz… możemy być razem? – ton wypowiedzianych słów z ust D.O był oschły. Jakby jego serce stało się nagle z kamienia.
-Oczywiście, że tak! – krzyknął Jongin nie chcący stracić Kyungsoo przez takie głupstwo.
-Nie Kai… wątpię że tak można… - chłopak zakrył dłonią swą twarz wyrażającą jego ból.
-Można. Może i łączą nas dziwne więzi krwi, ale ja nadal cię kocham. Nie jako brata, ale jako mojego Kyungsoo.. – podszedł do niego i złapał go za rękę, ale ten się szybko wyrwał i spojrzał na niego ze spływającymi po jego policzku łzami. –Kocham cię.
-Błagam… daj mi chwile spokoju… błagam.. – powiedział Kyungsoo i szybko wybiegł z Sali treningowej ocierając łzy.
-D.O!! Cholera… - pobiegł za nim, ale i tak stracił go z widoku. Szukał go wszędzie, ale nigdzie nie znalazł. W końcu usiadł zmęczony na jakiejś ławce. Bał się, że go może teraz stracić.
W końcu Kai wrócił do swojego pokoju i tam właśnie leżał Kyungsoo. W jego łóżku. Zupełnie pominął możliwość, że on może tu być. Odetchnął z ulgą, że nic mu nie jest. Ostrożnie podszedł do łóżka i usiadł na nim tuż obok niego.
-Kocham cię… wiesz? Nie uciekaj mi tak nigdy więcej. – delikatnie przejechał dłonią po jego policzku i ucałował go w czoło. Ten w końcu na niego spojrzał i usiadł normalnie.
-Ja ciebie też kocham… ale czy to dobrze? Czy to może być przyjęte przez resztę? Martwię się…
-Pieprzyć to! Nie przejmuj się takimi rzeczami Hyung. Ja cię zawsze obronię. – uśmiechnął się do niego czule, a ten się zarumienił.
-Błagam nie rób tak… - Kyungsoo odwrócił wzrok z miną jakby nie dostał cukierka.
-Ale jak? – spytał zdezorientowany Kai i przytulił go.
-O tak też nie rób..
-Dlaczego?
-Bo powodujesz, że moje serce zbyt szaleje… nie lubię tego..
Jongin się tylko roześmiał i pocałował Kyungsoo z namiętnością.
-A teraz?
-Robisz to specjalnie!
Kyungsoo zaakceptował fakt, że on i Kai są rodziną. Zarówno on, jak i jego chłopak brat byli wciąż razem pomimo tego wszystkiego. Nie było to akceptowane przez wiele osób, ale tak jak powiedział Kai… bronił on Kyungsoo i ich związku, bo za bardzo go kocha, aby go stracić.
END

Może trochę dziwne, ale jest. Za wszelkie błędy lub niespójności przepraszam, ale było pisane tak na szybko, bo akurat wpadł mi pomysł do głowy wieczorem. Mam jednak nadzieję, że aż tak złe nie było o ile ktoś to wgl przeczytał do końca. Jeśli tak to brawo! Paringiem był tutaj Kyungsoo i Jongin z EXO. Achh to kochane KaiSoo ♥ Tak czy inaczej zapraszam do częstego zaglądania tu oraz zamawiania scenariuszy bądź opowiadań ^^ YOŁ! 

0002 Kyuwook


Cho Kyuhyun i Kim Ryeowook znali się od liceum. Ryeo był starszy, jednak w niczym im to nie przeszkadzało. Kyu miał krótkie, brązowe włosy oraz piwne oczy. Strasznie lubił grać w gry komputerowe, szczególnie w StarCrafta. Jego twarz mogła każdego zmylić, z wyglądu był osobą uroczą oraz niegroźną, jednak tak nie było. Strasznie uwielbiał dokuczać innym, dlatego miał wielu wrogów. Kompletnie inny charakter miał Ryeowook. Był uprzejmy dla innych, a zarazem zamknięty w sobie. Przebywanie na świeżym powietrzu to było to co kochał. Miał krótkie, czarne włosy i ciemne rogówki. Z jego twarzy najbardziej wyróżniały się wystające kości policzkowe. Jednych to przerażało, drugich nie. Przyjaciele zawsze starali utrzymywać ze sobą kontakt. Niestety, czasami nie wychodziło. Raz Wook miał naukę, albo Kyu wyjeżdżał. Takie życie, ale po mimo tego nadal się lubili. To było dla nich najważniejsze. Pewnego dnia, uczucie, którym darzył młodszy swojego kolegę zaczęło wzrastać. Urosło, aż do tego stopnia, że to wszystko zmieniło się w miłość. Zakochany kilka razy próbował uwolnić się od tych emocji, jednak nie dało to niczego. Nawet gdy pozbył się ich, zaraz wracały. Bezsilny chłopak po prostu oddał się zauroczeniu… 

--- 

Pewnego jesiennego dnia, gdy liście się czerwieniły, a zarazem spadały, Kyu wybrał się do parku. Jeżeli chodzi o spacer, ta pora roku była najlepsza. Kolorowe liście spadające z drzew, usłany dywan z liścieni dębu. Ah, czego chcieć więcej! Młodszy nie lubił spacerów, został tam wyciągnięty z przymusu, oczywiście, sam to tak nazwał. Prawdziwym powodem był nikt inny jak Ryeowook. Starszy z powodu obawy uzależnienia od komputera wyciągnął Kyuhyuna na przechadzkę. Na początku nie był zadowolony tą propozycją, niestety, nigdy nie umiał odmówić starszemu. Niby park był bardzo blisko, ale Ryeo wolał iść drogą na około, czyli przez las potem skręcić obok pobliskiej rzeki i stamtąd kierować się do fontanny w botaniku. Wook strasznie lubił tam przesiadywać. Zwykle panował tam hałas, jednak nie miał z tym żadnego problemu. Kochał patrzeć na dzieci kąpiące się w wodotrysku, sam chciał takie mieć. Cho z powodu bolących nóg usiadł na pierwszej lepszej ławce. Jednak gdy zauważył, że jego hyung usiadł kompletnie w innym miejscu, zerwał się z miejsca i podążył za nim. Krajobraz tego zielnika był piękny. Po środku stała wielka fontanna, a za nią ogród. Na pierwszym planie znajdowały się kwiaty różnego rodzaju, między innymi: róże, narcyzy, tulipany czy maki. Pejzaż był bardzo urozmaicony. Tylko miłośnicy przyrody mogli  dostrzec w całej okazałości piękno tego miejsca. Chodnika wcale nie było widać. Otaczał go dywan z różnorodnych oraz różnokolorowych liści. 
- Hyung, masz dobry humor? -Zapytał Kyuhyun z diabelskim uśmiechem na twarzy. 
Ryeo się wystraszył. Mimo, że był starszy, czasami były takie momenty, gdy potrafił się naprawdę bać swojego dongsaenga. Jego diabelskie pomysły czasami przerastały normy. Potrafił wrzucać nieznajomych ludzi do pobliskiego stawu, podchodzić do nich i ich wyzywać. To był jego charakter, zmienić się go nie dało. 
- E, tak, ale o co chodzi? - Odrzekł nieśmiało Ryeo. 
Nagle Kyu odszedł. Po chwili podbiegł z wielką warstwą liści w rękach i rzucił ją Wookowi prosto w twarz. To był nie przemyślany ruch, chciał tylko zaimponować przyjacielowi. Najbardziej obawiał się jego reakcji. Co by się stało, jeżeli by się pokłócili? Jednak po chwili uśmiechnął się, wstał z ławki i razem zaczęli się bawić. Na ustach starszego zawidniał uśmieszek. Po chwili można było usłyszeć upadek. 
- Nic ci nie jest? - Zareagował troskliwie starszy. 
- Nie, nie. Dziękuję, że pytasz. 
Po chwili wrócili do rozrywki dającej im uciechę. Zupełnie jak małe dzieci... 

--- 

Zastał wieczór. Zachód słońca tylko dodawał urok temu miejscu. Nagle młodszego zakuło coś w wnętrzu. Czuł, że to dzisiaj ma powiedzieć swojemu towarzyszowi co do niego czuje. Obawiał się, obawiał się, że nie odwzajemni jego uczucia, że wyśmieje go od gejów, że zerwie z nim kontakty...
- „Raz się żyje.” - Pomyślał nieszczęśliwie zadurzony miłością. -Ryeowook… 
- Hm? - Odezwał się. 
- Od jakiegoś czasu gromadzę w sobie pewne uczucie. Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć… Może po prostu pokaże to za pomocą gestu. - Wyjaśniał. - Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe. 
Nagle ich usta złączyły się w jedność. Kyuhyuna wypełniła enigma. Jednak widząc wyraz twarzy Ryeowooka nie można było nic stwierdzić. Po chwili oderwali się od siebie. Starszy zamachnął się po czym uderzył zakochanego w twarz. Jednak ku zdziwieniu Kyu, jego hyung również odwzajemnił pocałunek. 
- Chcę być z tobą, kochać się z tobą oraz również kochać ciebie. - Stwierdził Cho. 
- Czuję dokładnie to samo. - Rzekł Kim. 
Złączyli swoje ręce po czym kierowali się do domu komputerowego maniaka. Obydwoje poczuli enigmę. Nie czuli się tak nigdy w życiu. Kochali się i to było teraz ważne. Nie przeszkadzał im fakt, że przez niektórych mogli zostać wyśmiani. Liczyło się to, co było tu i teraz.


Więc tak, jest to pierwsze opowiadanie wstawione na tego bloga, jak i pierwsze opowiadanie yaoi napisane przeze mnie. Stworzyłam je już baaaardzo dawno temu, więc mogą być różne błędy, stylistyczne jak i interpunkcyjne. Jeśli ktoś wytrwał do końca, bez żadnych śmiechów, czy coś, to no... XD Pairing w tym opowiadaniu to Kyuhyun i Ryeowook z Super Junior. Mam nadzieję, że miło się czytało! 

wtorek, 29 kwietnia 2014

0001

Witamy na naszym, jak na razie, skromnym blogu!
Będą się tu znajdować opowiadania o treści homoseksualnej (yaoi, yuri), jak i k-popowe scenariusze, które będzie można u nas zamawiać. Autorkami tego bloga, jak i opowiadań na nich, które dopiero co będą umieszczane są: Shizuś, Sunny i Shelly. Możecie o nas przeczytać w pod-stronie ,,o nas''. Cieszymy się, że będziemy mogły wam pokazać nasze umiejętności pisarskie. Liczymy się z krytyką, ale uzasadnioną! :)
Mamy nadzieję, że miło spędzimy z wami czas.