Cho Kyuhyun i Kim Ryeowook znali się od liceum. Ryeo był starszy, jednak w niczym im to nie przeszkadzało. Kyu miał krótkie, brązowe włosy oraz piwne oczy. Strasznie lubił grać w gry komputerowe, szczególnie w StarCrafta. Jego twarz mogła każdego zmylić, z wyglądu był osobą uroczą oraz niegroźną, jednak tak nie było. Strasznie uwielbiał dokuczać innym, dlatego miał wielu wrogów. Kompletnie inny charakter miał Ryeowook. Był uprzejmy dla innych, a zarazem zamknięty w sobie. Przebywanie na świeżym powietrzu to było to co kochał. Miał krótkie, czarne włosy i ciemne rogówki. Z jego twarzy najbardziej wyróżniały się wystające kości policzkowe. Jednych to przerażało, drugich nie. Przyjaciele zawsze starali utrzymywać ze sobą kontakt. Niestety, czasami nie wychodziło. Raz Wook miał naukę, albo Kyu wyjeżdżał. Takie życie, ale po mimo tego nadal się lubili. To było dla nich najważniejsze. Pewnego dnia, uczucie, którym darzył młodszy swojego kolegę zaczęło wzrastać. Urosło, aż do tego stopnia, że to wszystko zmieniło się w miłość. Zakochany kilka razy próbował uwolnić się od tych emocji, jednak nie dało to niczego. Nawet gdy pozbył się ich, zaraz wracały. Bezsilny chłopak po prostu oddał się zauroczeniu…
---
Pewnego jesiennego dnia, gdy liście się czerwieniły, a zarazem spadały, Kyu wybrał się do parku. Jeżeli chodzi o spacer, ta pora roku była najlepsza. Kolorowe liście spadające z drzew, usłany dywan z liścieni dębu. Ah, czego chcieć więcej! Młodszy nie lubił spacerów, został tam wyciągnięty z przymusu, oczywiście, sam to tak nazwał. Prawdziwym powodem był nikt inny jak Ryeowook. Starszy z powodu obawy uzależnienia od komputera wyciągnął Kyuhyuna na przechadzkę. Na początku nie był zadowolony tą propozycją, niestety, nigdy nie umiał odmówić starszemu. Niby park był bardzo blisko, ale Ryeo wolał iść drogą na około, czyli przez las potem skręcić obok pobliskiej rzeki i stamtąd kierować się do fontanny w botaniku. Wook strasznie lubił tam przesiadywać. Zwykle panował tam hałas, jednak nie miał z tym żadnego problemu. Kochał patrzeć na dzieci kąpiące się w wodotrysku, sam chciał takie mieć. Cho z powodu bolących nóg usiadł na pierwszej lepszej ławce. Jednak gdy zauważył, że jego hyung usiadł kompletnie w innym miejscu, zerwał się z miejsca i podążył za nim. Krajobraz tego zielnika był piękny. Po środku stała wielka fontanna, a za nią ogród. Na pierwszym planie znajdowały się kwiaty różnego rodzaju, między innymi: róże, narcyzy, tulipany czy maki. Pejzaż był bardzo urozmaicony. Tylko miłośnicy przyrody mogli dostrzec w całej okazałości piękno tego miejsca. Chodnika wcale nie było widać. Otaczał go dywan z różnorodnych oraz różnokolorowych liści.
- Hyung, masz dobry humor? -Zapytał Kyuhyun z diabelskim uśmiechem na twarzy.
Ryeo się wystraszył. Mimo, że był starszy, czasami były takie momenty, gdy potrafił się naprawdę bać swojego dongsaenga. Jego diabelskie pomysły czasami przerastały normy. Potrafił wrzucać nieznajomych ludzi do pobliskiego stawu, podchodzić do nich i ich wyzywać. To był jego charakter, zmienić się go nie dało.
- E, tak, ale o co chodzi? - Odrzekł nieśmiało Ryeo.
Nagle Kyu odszedł. Po chwili podbiegł z wielką warstwą liści w rękach i rzucił ją Wookowi prosto w twarz. To był nie przemyślany ruch, chciał tylko zaimponować przyjacielowi. Najbardziej obawiał się jego reakcji. Co by się stało, jeżeli by się pokłócili? Jednak po chwili uśmiechnął się, wstał z ławki i razem zaczęli się bawić. Na ustach starszego zawidniał uśmieszek. Po chwili można było usłyszeć upadek.
- Nic ci nie jest? - Zareagował troskliwie starszy.
- Nie, nie. Dziękuję, że pytasz.
Po chwili wrócili do rozrywki dającej im uciechę. Zupełnie jak małe dzieci...
---
Zastał wieczór. Zachód słońca tylko dodawał urok temu miejscu. Nagle młodszego zakuło coś w wnętrzu. Czuł, że to dzisiaj ma powiedzieć swojemu towarzyszowi co do niego czuje. Obawiał się, obawiał się, że nie odwzajemni jego uczucia, że wyśmieje go od gejów, że zerwie z nim kontakty...
- „Raz się żyje.” - Pomyślał nieszczęśliwie zadurzony miłością. -Ryeowook…
- Hm? - Odezwał się.
- Od jakiegoś czasu gromadzę w sobie pewne uczucie. Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć… Może po prostu pokaże to za pomocą gestu. - Wyjaśniał. - Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe.
Nagle ich usta złączyły się w jedność. Kyuhyuna wypełniła enigma. Jednak widząc wyraz twarzy Ryeowooka nie można było nic stwierdzić. Po chwili oderwali się od siebie. Starszy zamachnął się po czym uderzył zakochanego w twarz. Jednak ku zdziwieniu Kyu, jego hyung również odwzajemnił pocałunek.
- Chcę być z tobą, kochać się z tobą oraz również kochać ciebie. - Stwierdził Cho.
- Czuję dokładnie to samo. - Rzekł Kim.
Złączyli swoje ręce po czym kierowali się do domu komputerowego maniaka. Obydwoje poczuli enigmę. Nie czuli się tak nigdy w życiu. Kochali się i to było teraz ważne. Nie przeszkadzał im fakt, że przez niektórych mogli zostać wyśmiani. Liczyło się to, co było tu i teraz.
Więc tak, jest to pierwsze opowiadanie wstawione na tego bloga, jak i pierwsze opowiadanie yaoi napisane przeze mnie. Stworzyłam je już baaaardzo dawno temu, więc mogą być różne błędy, stylistyczne jak i interpunkcyjne. Jeśli ktoś wytrwał do końca, bez żadnych śmiechów, czy coś, to no... XD Pairing w tym opowiadaniu to Kyuhyun i Ryeowook z Super Junior. Mam nadzieję, że miło się czytało!
Więc tak, jest to pierwsze opowiadanie wstawione na tego bloga, jak i pierwsze opowiadanie yaoi napisane przeze mnie. Stworzyłam je już baaaardzo dawno temu, więc mogą być różne błędy, stylistyczne jak i interpunkcyjne. Jeśli ktoś wytrwał do końca, bez żadnych śmiechów, czy coś, to no... XD Pairing w tym opowiadaniu to Kyuhyun i Ryeowook z Super Junior. Mam nadzieję, że miło się czytało!

Uznaję to opowiadanie za przeciętne z powodu interpunkcji oraz fabuła jest trochę zryta. I ten parring jest do dupy! Ale nie zniechęcaj się, bo to nie jest cel mojej wizyty. Proszę o SeKai. c:
OdpowiedzUsuń